W końcu doczekaliśmy się wszyscy cieplejszych dni, łaskawszych temperatur. Czas na zmiany zmiany i jeszcze raz zmiany. Czekam tylko na porządnego kopa energetycznego. Od niedawna też wróciłam do grzywencji, mimo ,że nawet nie zdążyła dorównać reszcie włosów, ale chyba najbardziej mi pasuje, tak więc pozostanie na dłużej, a jeśli nie na stałe. Jeśli jestem przy włosach to dodam że dalej poszukuje farby idealnej, i tym bardziej koloru. Przetestowałam kilka nowych kolorów i serii. Za niedługo wstawie recenzje z pewnością sie komuś przydadzą bo sama chętnie wysłuchałabym opini przed wypróbowaniem niektórych.
Dzisiejszym bohaterem, którego muszę Wam przedstawić jest:
środa, 14 marca 2012
czwartek, 12 stycznia 2012
Moje mazidła
Dzisiaj chciałam Wam pokazać kosmetyki które są u mnie podstawą. Nie zawiodły mnie nigdy dlatego zasługują na nieco reklamy;)
1- Dzień zaczynam od przemycia twarzy tonikiem- Soraya- care& control- jedyny który mógł się poszczycić mianem stałego bywalca. Przetestowałam wiele i tylko ten sprostał mojej wymagającej cerze. Jest dla cery trądzikowej, antybakteryjny, delikatnie oczyszcza buźke, łagodzi podrażnienia, usuwa wszelkie zanieczyszczenia itp, itd, używam go również przy zmywaniu makijażu. I cenna uwaga- nie wysusza skóry-nie zawiera alkoholu!
poniedziałek, 28 listopada 2011
In dreamland
Minął już miesiąc. Była to pauza, nie powiem że w formie odpoczynku, bo odwrotnie. Gdzieś uciekł mi piękny listopad tego roku. Zalatana nie zdążyłam zauważyć kiedy drzewa obnażyły się z liści. Żałuje strasznie..kocham jesień, i nienawidzę jej za to, że jest tak krótka, wyłącznie przejściowa. Teraz zwolniłam w końcu tempo i postanowiłam sie skupić bardziej na sobie.
Na początek wystarczyła zmiana firan;) i drzemka. Naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio miałam drzemkę..chyba tylko gdy chorowałam. Zebrałam energię, Poszukałam inspiracji u innych szafiarek i ot tak coś powstało. A mianowicie- wyszperałam kawałek futerka, takiego na gumki do zaczepienia. Wzięłam swój płaszcz w obroty. Przyszyłam małe guziki przy kołnierzu, zeczepiłam futerko i doszyłam w 3 meisjcach zeby nie fruwało. Guzik? a czemu nie zielony! taki mały kolorowy akcent:)
Zdjęcia zawdzięczam mężowi. Były by wczesniej gdyby nie aparat... Kilka dni wczesniej przyszykowałam się, zapakowałam mojego Smerfa i ruszyłam w najdalsze zakątki, tak aby nie zbłaźnić się przed ludźmi. Podziwiam naprawde Miss Ferreire za profesjonalizm w obcowaniu z ludźmi, wiadomo że nie raz są to kibole, zboki, albo kto wie kto jeszcze, no i stress. Ja na pierwszy strzał postanowiłam zapuścić się w leśne gąszcze, a zeby było bezpiecznie i mniej stresu;) Szłam daleko, naprawde daleko, a gdy Smerf zaczął jęczeć z niewiadomych powodów, droga się dłużyła. W dodatku ponaglał mnie czas, bo obiad zrobić trzeba;) .Na początku śmiał się z dźwięku samowyzwalacza. Obładowany zajadaczami, był szczęśliwy. Potem mnie zaczepiał. A 10 minut później zaczął po mnie krzyczeć, wyrzucać ciastka, wafelki ryżowe i inne cuda, i marudzić że są na ziemi...To nic. Ani jedno zdjęcie nie wyszło. Z uporem maniaka próbowałam blokować ostrość na gałęzi i kierować w docelowe miejsce. No niestety, lustrzanką chyba nie można zrobić sobie w plenerze dobrych zdjęć.
Na początek wystarczyła zmiana firan;) i drzemka. Naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio miałam drzemkę..chyba tylko gdy chorowałam. Zebrałam energię, Poszukałam inspiracji u innych szafiarek i ot tak coś powstało. A mianowicie- wyszperałam kawałek futerka, takiego na gumki do zaczepienia. Wzięłam swój płaszcz w obroty. Przyszyłam małe guziki przy kołnierzu, zeczepiłam futerko i doszyłam w 3 meisjcach zeby nie fruwało. Guzik? a czemu nie zielony! taki mały kolorowy akcent:)
Zdjęcia zawdzięczam mężowi. Były by wczesniej gdyby nie aparat... Kilka dni wczesniej przyszykowałam się, zapakowałam mojego Smerfa i ruszyłam w najdalsze zakątki, tak aby nie zbłaźnić się przed ludźmi. Podziwiam naprawde Miss Ferreire za profesjonalizm w obcowaniu z ludźmi, wiadomo że nie raz są to kibole, zboki, albo kto wie kto jeszcze, no i stress. Ja na pierwszy strzał postanowiłam zapuścić się w leśne gąszcze, a zeby było bezpiecznie i mniej stresu;) Szłam daleko, naprawde daleko, a gdy Smerf zaczął jęczeć z niewiadomych powodów, droga się dłużyła. W dodatku ponaglał mnie czas, bo obiad zrobić trzeba;) .Na początku śmiał się z dźwięku samowyzwalacza. Obładowany zajadaczami, był szczęśliwy. Potem mnie zaczepiał. A 10 minut później zaczął po mnie krzyczeć, wyrzucać ciastka, wafelki ryżowe i inne cuda, i marudzić że są na ziemi...To nic. Ani jedno zdjęcie nie wyszło. Z uporem maniaka próbowałam blokować ostrość na gałęzi i kierować w docelowe miejsce. No niestety, lustrzanką chyba nie można zrobić sobie w plenerze dobrych zdjęć.
poniedziałek, 24 października 2011
Lady in sneakers
Tak jak pisałam w poprzednim poście, uparcie myślałam i przywoływałam do siebie czarne futrzaki. Intensywnie magnetyzowałam spojrzeniem jak polujące zwierze. W końcu nadszedł dzień kiedy tata pozwolił mi wybrać sobie prezent urodzinowy :> I takim oto sposobem ujeżdżam je teraz bezlitośnie, a mięciutkie futerko w środku sprawia że moja stopa wcale nie narzeka! A więc muszę sie pochwalić ;)
A jak zmiany to i na głowie oczywiście! Nowy kolor, nowa farba, nowe, lepsze samopoczucie:) w kolejnym poście zamieszczę wstępną recenzje.
I na koniec mój Maluszek który oficjalnie w sobote zrobił swoje pierwsze samodzielne 4 kroczki! :)
A jak zmiany to i na głowie oczywiście! Nowy kolor, nowa farba, nowe, lepsze samopoczucie:) w kolejnym poście zamieszczę wstępną recenzje.
I na koniec mój Maluszek który oficjalnie w sobote zrobił swoje pierwsze samodzielne 4 kroczki! :)
czwartek, 6 października 2011
I like it!!!!
Dzisiaj postanowiłam zrobić coś innego. Zaprezentować Wam moją lubioną bluzę! Jedna z nielicznych rzeczy w których czuje się tak dobrze! Ostatnio zrobiłam do niej kolczyki z modeliny :) Brakuje tylko wysokich trampek z futerkiem, które uśmiechały się do mnie jakiś czas temu, ajj cudowne!
środa, 5 października 2011
Violet!
Witam wszystkich po sporej przerwie:)
W końcu udało mi sie znaleźć z mężem chwile by uciec do parku na spacer. Przyznam że dopiero po tych zdjęciach dowiedziałam się że mój nos nie jest całkiem prosty jak myślałam :p Aż się uśmiałam bo zawsze był prosty i tak z niczego? Ale czemu dowiaduje sie o tym na końcu i to ze zdjęć? hehehe. Na głowie chciałam wyczarować coś na kształt wiązanych warkoczy, wyszło co wyszło. Jak to mój K. powiedział "hełm"...
Wczoraj upolowałam taki oto wesoły sweterek i szaliczek w sh. tak więc czemu by nie ożywić tak szarego dzisiaj dnia? ...no i przedstawiam Wam mojego kochanego bobaska:):)
W końcu udało mi sie znaleźć z mężem chwile by uciec do parku na spacer. Przyznam że dopiero po tych zdjęciach dowiedziałam się że mój nos nie jest całkiem prosty jak myślałam :p Aż się uśmiałam bo zawsze był prosty i tak z niczego? Ale czemu dowiaduje sie o tym na końcu i to ze zdjęć? hehehe. Na głowie chciałam wyczarować coś na kształt wiązanych warkoczy, wyszło co wyszło. Jak to mój K. powiedział "hełm"...
Wczoraj upolowałam taki oto wesoły sweterek i szaliczek w sh. tak więc czemu by nie ożywić tak szarego dzisiaj dnia? ...no i przedstawiam Wam mojego kochanego bobaska:):)
poniedziałek, 19 września 2011
Flanela
Nie będę ukrywać że pomysł podsunęła mi Kamila ( Kami-su). Sama zawsze byłam mało odważna do takich eksperymentów, zbytniego wyróżniania sie z tłumu, indywidualności. Z drugiej strony jestem człowiekiem który dosyć szybko sie nudzi i szuka chociaż małych urozmaiceń. Tym razem chciałam spróbować czegoś nowego, innego i spodobało mi sie:) Przekonałam sie do tego że dobrze można wyglądać w szerszych, większych ciuchach, wystarczy dobrze wystylizować całość. Koszule wycyganiłam od babci:P I przyznam że super sie w niej czuje:)
Koszula- od babci - sh
T-shirt- 30zł
Balerinki- 120zł (mają 3 lata i są nadal świetne:D)
Torebka- gift
Koszula- od babci - sh
T-shirt- 30zł
Balerinki- 120zł (mają 3 lata i są nadal świetne:D)
Torebka- gift
Subskrybuj:
Posty (Atom)







